Lektury - "Oblicza Astrologii" - Jarosława Olszewskiego

Każdego dnia na świecie drukowane są miliony egzemplarzy gazet. Znakomita większość czytelników, bez jakiegoś głębszego zastanowienia, rozpoczyna lekturę prasy od ostatniej strony zawierającej HOROSKOPY. Oczywiście są też i tacy, którzy kwitują ten zwyczaj wzruszeniem ramion i uśmiechem politowania. Czy jednak ich sceptycyzm jest uzasadniony?

Popularności astrologii nie da się uzasadnić wyłącznie w kategoriach racjonalnych. Jej specyfika bowiem doskonale wpisuje się w ludzką potrzebę wiary w zjawiska pozazmysłowe, apelując raczej do emocji niż intelektu. Warto jednak zadać sobie pytanie, jak to możliwe, by tysiące osób rozsianych po całym świecie mogło jednocześnie doświadczać identycznych zdarzeń, uczuć i nagłych zwrotów losu przepowiadanych w sobotnich wydaniach tygodników?

Wśród naszych bliskich i znajomych wielu wręcz nie wyobraża sobie życia bez regularnej lektury przepowiedni zapisanych w gwiazdach. Niewątpliwie coś w tym jest, skoro pewne fragmenty horoskopów zdają się wiernie odzwierciedlać koleje naszego losu.

Czy w takim razie w powodzi praktyk wróżbiarskich, fenomen astrologii należy traktować poważnie?

Warunkiem korzystania z przepowiedni drukowanej w gazecie jest oczywiście znajomość własnego znaku zodiaku. Nie ma z tym większego problemu bowiem pod każdym rysunkiem symbolizującym Barana, Byka, Bliźnięta, Raka, Lwa, Pannę, Wagę, Skorpiona, Strzelca, Koziorożca, Wodnika i Ryby, można zawsze znaleźć miesiące, w których panuje określony znak mający władać naszym losem. Większość czytelników orientuje się, że jeśli tylko czyjeś urodziny wypadają w przedziale dat zapisanych pod rysunkiem, ten właśnie symbol można uznać za własny znak zodiaku. Zazwyczaj lekturę rozpoczyna się od prognozy dla siebie. W drugiej kolejności interesują nas sąsiednie rubryki, pod warunkiem, że znamy dzień i miesiąc urodzin naszych bliskich i znajomych. Pozornie, wydrukowana informacja wydaje się unikalna, wiarygodna i adresowana właśnie do nas, którzy właśnie czytamy daną przepowiednię. Przecież urodziliśmy się w określonym miesiącu, pod konkretnym znakiem, a skoro informację opublikowano w prasie, to znaczy, że redakcja w jakimś sensie firmuje jej rzetelność. Zależnie od rodzaju czasopisma prognoza obejmuje zwykle nadchodzący tydzień lub miesiąc. Tekst sformułowany bardzo ogólnikowo czytamy więc u progu wydarzeń mających dopiero nadejść, gdy wszystko jeszcze może się zdarzyć. Za miesiąc, będziemy analizować już nowy horoskop i mało kto sięgać będzie wówczas do gazety z przed kilku tygodni, by rozważać minione wydarzenia w świetle starych tekstów prasowych.

Problem wiarygodności zasad obowiązujących w astrologii pozostawia wiele do życzenia. Istnieje sporo argumentów naukowych kwestionujących same jej podstawy. System twierdzeń astrologicznych jest niespójny i wykazuje sporo niekonsekwencji. Dlatego do ich weryfikacji nie bardzo można stosować metody naukowe. Słownik PWN, 1998, określa astrologię mianem pseudonauki. Dopóki więc sami astrologowie nie udowodnią, że jest inaczej, mamy prawo, a nawet obowiązek traktować astrologię z dystansem. Niemniej pewna subtelna atmosfera niezwykłości i tajemniczości zawarta w pojęciach propagowanych przez astrologów jest na tyle atrakcyjna, że potrafi niekiedy zafrapować nawet sceptyków.

Pozostawmy na razie kwestię wiarygodności samej astrologii, ograniczając nasze rozważania do ustalenia danych niezbędnych przy opracowaniu horoskopu.

Zadaniem astrologa profesjonalisty jest ustalenie obrazu nieba w chwili narodzin konkretnego człowieka. W starożytności, z punktu widzenia ziemskiego obserwatora, na nieboskłonie widoczne były nie tylko Słońce, Księżyc i nieruchome gwiazdy, ale również pięć tajemniczych światełek, poruszających się własnymi drogami. Chodziło o planety znane dziś pod nazwą Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna. Można je było zauważyć na tle zodiakalnych gwiazdozbiorów rozmieszczonych w pobliżu ekliptyki (ekliptyka - pozorna droga jaką Słońce przebywa w ciągu roku wokół Ziemi). W pasie zodiaku wyróżniono aż dwanaście szczególnych skupisk gwiazd znanych współcześnie jako Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik i Ryby. Identyczne nazwy przypisuje się znakom zodiaku, czyli 12 jednakowym odcinkom, na jakie starożytni podzielili ekliptykę. Tradycyjnie początek, koła zodiakalnego umieszcza się w punkcie równonocy wiosennej. Pierwszy znak zodiaku nosi nazwę Barana. Zaraz za nim idą Byk, Bliźnięta, Rak i dalej kolejno, aż do Ryb. Znaki zodiaku nie są tożsame z gwiazdozbiorami, stanowią jednak bardzo dogodny układ odniesienia. Dlatego na tle dwunastu znaków zodiaku wrysowuje się pozycje Słońca, Księżyca, Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza, Saturna Urana Neptuna i Plutona, tak jak w chwili narodzin mógł je widzieć obserwator stojący na Ziemi. W ten sposób powstaje "fotografia" nieba w konkretnej godzinie urodzin, w miarę możliwości wymaganej z dokładnością do minut.

Każdej z planet przypisano astrologiczny symbol nawiązujący do tradycji ezoterycznej wraz z zestawem charakterystycznych "energii", które symbolizują w horoskopie. Na przykład Merkury ma odpowiadać za zdolność porozumiewania się z innymi, a Jowisz wskazuje jak realizowana jest ekspansja życiowa. Owe hipotetyczne "energie" planet, zdaniem osób wtajemniczonych w arkana astrologii, mają podlegać modyfikacji przez szczególne i unikalne "wibracje" znaku zodiaku, w którym planeta się znajduje. Nie mniej, sami astrologowie, jak na razie nie potrafią wskazać żadnego czynnika wykrywalnego przez aparaturę pomiarową, który owe "wibracje" miałby przekazywać. Z punktu widzenia zasad fizyki, istnienie jakiegoś tajemniczego promieniowania o nieznanej strukturze, zdolnego programować nasze losy, wydaje się niezwykle mało prawdopodobne.

Wykres sporządzany przez astrologa należy jeszcze uzupełnić o ascendent (ascendent - znak zodiaku, który akurat wschodził nad horyzontem miejscowości urodzenia w konkretnej godzinie narodzin) i podzielić na 12 niejednakowych wycinków symbolizujących tzw. domy horoskopowe, pozwalające powiązać planety z odpowiednimi dziedzinami życia. Zasadnicze cechy charakteru człowieka określać mają: znak zodiaku na ascendencie, znak, w którym przebywa Słońce i znak związany z pozycją Księżyca. Są to bardzo ogólne ramy, które trzeba rozpatrywać indywidualnie dla każdego horoskopu, uwzględniając również odległości kątowe między wszystkimi planetami. Zgodnie ze sztuką astrologii, dopiero po zakończeniu serii żmudnych przeliczeń możliwa jest szczegółowa interpretacja informacji rzekomo zapisanej w horoskopie. Astrolog traktuje otrzymany wykres na podobieństwo mapy potencjałów energetycznych, czy też możliwości, jakie człowiek może w sobie rozwinąć, choć nie zawsze musi. Horoskop indywidualny ponoć pozwala astrologowi odczytać najbardziej istotne cechy charakteru oraz podstawowe skłonności jego klienta.

Oczywiście nie da się udowodnić czy faktycznie w horoskopie została zapisana jakaś informacja, którą wtajemniczony astrolog potrafi przełożyć na język konkretnych wydarzeń. Niewątpliwie jednak jest to system niezwykle skomplikowany i niejednoznaczny.

Ze względu bowiem na przeogromną ilość elementów składających się na wykres horoskopu, precyzyjne odczytanie rzekomo zakodowanej w nim informacji, praktycznie przekracza normalne ludzkie możliwości. W tradycyjnej astrologii ilość kombinacji wzajemnego ustawienia 12 znaków zodiaku, 12 domów horoskopowych, słońca, księżyca i pozostałych 8 planet, przekracza 1440 różnych możliwości. W praktyce jest ich jeszcze więcej, bowiem astrolog może uwzględniać dodatkowe punkty charakterystyczne jak np. "węzły księżycowe, punkt szczęścia, punkt śmierci" i wiele innych. Warto przypomnieć, że znaków drogowych jest znacznie mniej a jednak kierowcy miewają spore kłopoty w zapamiętaniu każdego z nich na drodze. Nadmiar szczegółów jest często podświadomie eliminowany z przeciążonego umysłu.

Właśnie z owego "szumu informacyjnego" astrolog stara się wybrać i wyważyć elementy najistotniejsze, które jego zdaniem wyraźnie dominują. Proces interpretowania danych zawartych w horoskopie wymaga więc sporej wiedzy i umiejętności, ogromnego doświadczenia i niemałej dozy intuicji. Niemniej, jest on zawsze odniesiony do konkretnej osoby, która przyszła na świat przy niepowtarzalnej konfiguracji planet. Każda taka mapa potencjałów jest unikalna i charakteryzuje człowieka urodzonego w danej chwili w ściśle określonym miejscu na kuli ziemskiej. Nie ma dwóch identycznych horoskopów, tak jak nie ma na świecie dwóch zupełnie identycznych ludzi.

Zawodowy astrolog szuka swego miejsca raczej w rzędzie nauk psychologicznych badających zachowania człowieka i twierdzi nawet, że może psychologię uzupełnić, a nawet znacznie wzbogacić. Na podstawie symbolicznie zapisanej informacji zawartej w horoskopie indywidualnym próbuje więc analizować predyspozycje z jakimi dziecko przychodzi na świat, jego charakter oraz podstawowe modele zachowań. Może też chcieć przewidywać pomyślne i niepomyślne okresy w życiu człowieka, choć jest to działalność raczej marginalna i drugoplanowa. Ponieważ planety nadal krążą po swoich orbitach, można wyrysować "fotografię" nieba z jakiegoś konkretnego dnia w przyszłości i porównać z obrazem planet w chwili urodzin. Na tej podstawie astrolog próbuje przewidywać pewne kierunki zmian, które są jeszcze przed nami. Profesjonalista będzie jednak wspominał wyłącznie o tendencjach i możliwościach, a nie o konkretnych wydarzeniach.

Zupełnie inaczej postępują autorzy horoskopów drukowanych w prasie sobotnio-niedzielnej, gdzie zwykle roi się od zapowiedzi niezwykłych wydarzeń oczekujących nas w niedalekiej przyszłości.

Warto jednak wiedzieć, że z całego bogactwa elementów analizowanych w horoskopie sporządzanym przez profesjonalistę, astrologia gazetowa uwzględnia wyłącznie jeden, i to nie najważniejszy, a mianowicie pozycję Słońca. To, że ktoś urodził się pod znakiem Bliźniąt, oznacza jedynie, iż w chwili narodzin obserwator umieszczony na Ziemi widział Słońce na tle znaku Bliźniąt i nic ponadto. Słońce przebywa w każdym ze znaków około czterech tygodni i w tym okresie czasu może tworzyć harmonijne, bądź nieharmonijne odległości kątowe z innymi planetami. Zgodnie z tradycją uznawaną przez astrologów po dziś dzień, brak znajomości ascendentu oraz usytuowania pozostałych planet w domach horoskopu, uniemożliwia odniesienie "wpływów" planetarnych do losów konkretnego człowieka i sfery życia, w jakiej te "wpływy" się uwidocznią. Dla każdego uczciwego astrologa horoskopy gazetowe są więc bezwartościową makulaturą.

Wyobraźnia przeciętnego czytelnika każe nam oczekiwać, że każda solidna redakcja zatrudnia na etacie renomowanego astrologa, który jest osobą rzetelnie znającą tajniki kosmicznego alfabetu i dzięki swym umiejętnościom potrafi przewidywać nasze przyszłe losy.

I tutaj spotyka nas kolejne rozczarowanie. Skoro każdy szanujący się astrolog uważa horoskopy gazetowe za rzecz całkowicie niepoważną, to nie może się podejmować ich redagowania z prostej przyczyny. Astrologia gazetowa jest przez fachowców zaliczana do tzw. astrologii jarmarcznej i z tą profesjonalną, ma zaiste niewiele wspólnego. Gazetowy horoskop jest ubogim i bardzo dalekim krewnym szalenie kontrowersyjnej astrologii, która przez stulecia uprawiana była w bardzo elitarnych, wąskich kręgach osób wtajemniczonych.

Dociekania współczesnego astrologa profesjonalisty dotyczą głównie predyspozycji z jakimi człowiek przychodzi na świat, jego charakteru oraz podstawowych modeli zachowań. Z kolei atrakcyjność horoskopów gazetowych polega w zasadzie wyłącznie na stosowaniu barwnego, zrozumiałego dla wszystkich i mało skomplikowanego języka, którym przekazuje się fikcyjne informacje o mających rzekomo nastąpić wydarzeniach. Wystarczy wziąć do ręki pierwszą z brzegu gazetę z horoskopami, aby zauważyć, że pełno w nich zapowiedzi bardzo konkretnych wydarzeń, które z trudnością tylko mógłby odnaleźć profesjonalista w rozbudowanym horoskopie indywidualnym. Tak szczegółowe przepowiednie zupełnie nie mogą mieć sensu w przypadku milionów ludzi na całym świecie. Ich losy nie podlegają przecież jakiemuś nadnaturalnemu, globalnemu ujednoliceniu. Życie jest znacznie bogatsze niż najbardziej wydumana fikcja, stąd próba ograniczania naszych losów jedynie do wydarzeń anonsowanych przez horoskopy zamieszczane w prasie jest zupełnie nierealna. Ludzie urodzeni nawet w tym samym miesiącu, należą przecież do diametralnie różnych ras i kręgów kulturowych. Ich losy muszą więc zdecydowanie różnić się od siebie, choćby ze względu na lokalne warunki społeczne i geograficzne.

Nie da się ukryć, że horoskopy gazetowe powstają w sposób urągający zasadom tradycji astrologicznej. Dlatego ktoś, kto je opracowuje w redakcji z pewnością nie należy do grona profesjonalistów, a raczej do początkujących amatorów lub wręcz zupełnych dyletantów w sprawach astrologii. Niejednokrotnie treść horoskopów wymyślają dziennikarze, korzystający wyłącznie z własnej fantazji i masowo kompilowanych tekstów drukowanych przez inne gazety, zwłaszcza obcojęzyczne. Osoby te najczęściej zupełnie nie potrafią samodzielnie wyliczyć najprostszego horoskopu indywidualnego, i nie dysponują wiedzą pozwalającą nawet na próbę jego przybliżonej interpretacji.

Wystarczy porównać kilka czasopism drukujących sobotnie horoskopy, aby zauważyć, że pomyślnym przepowiedniom zapisanym dla nas w jednej gazecie jednocześnie towarzyszą przestrogi przed nieszczęściem publikowane w innej. Wszystko zależy od źródeł, z jakich korzystał redaktor działu horoskopów i jak dalece puścił wodze swojej fantazji.

Jak wobec tego należy traktować osoby zajmujące się horoskopami zawodowo, a nie tylko w sposób amatorski? Przecież gdyby nie odnosili sukcesów w swej branży, bardzo szybko mogliby stracić klientów zapewniających im niebagatelne środki utrzymania.

Profesjonaliści głęboko wierzą w istnienie zależności między charakterem człowieka i konfiguracją planet, która towarzyszyła jego narodzinom, choć sposób w jaki ma do tego dochodzić nie jest jasny.

Astrologia nie ma jakiejś spójnej teorii, która mogłaby tłumaczyć jej funkcjonowanie. Uważa się, że każda z planet wysyła sama, bądź przesłania jakieś tajemnicze promieniowanie docierające do nas z kosmosu.

Z punktu widzenia astronomii i fizyki istnieje jednak co najmniej kilka bardzo poważnych argumentów, wykluczających możliwość istnienia jakiegoś przekazu astrologicznego w formie proponowanej przez zwolenników horoskopów.

Gdyby przyjąć, że faktycznie chodzi tu o jakąś energię dochodzącą z głębin wszechświata, to owa energia musiałaby mimo wszystko respektować prawa fizyki obowiązujące w przyrodzie.

Sam fakt rozwoju naszej cywilizacji akurat na planecie Ziemia pozwala nam wydatnie ograniczyć liczbę potencjalnych źródeł promieniowania astrologicznego. Ziemia stanowi bowiem jedyne w swoim rodzaju środowisko naturalne eliminujące większość energii obecnych w otwartej przestrzeni kosmicznej. Innymi słowy mieszkańcy naszej planety znajdują się w swoistym gigantycznym inkubatorze. Dzięki obecności pola magnetycznego oraz dzięki własnościom atmosfery, większość promieni kosmicznych zostaje pochłonięta jeszcze przed dotarciem do powierzchni Ziemi. Przyrządy pomiarowe laboratoriów ziemskich mogą wykryć jedynie niewielki fragment pełnego spektrum fal elektromagnetycznych, a mianowicie:

Wiedzą o tym doskonale astronomowie, którzy chcąc badać kosmos muszą korzystać z pomocy satelitów wynoszących aparaturę badawczą poza atmosferę Ziemi.

W konsekwencji wspomnianego faktu, już na samym początku naszych poszukiwań źródeł promieniowania astrologicznego musimy ograniczyć nasze zainteresowania do bardzo wąskiego zakresu promieniowania elektromagnetycznego. Niektórzy zaprzysięgli astrologowie domagają się również uwzględnienia siły grawitacji pozostałych planet naszego Układu Słonecznego jako potencjalnego nośnika przekazu znaczącego astrologicznie.

Czy jednak energie docierające do powierzchni Ziemi mogłyby teoretycznie zawierać w sobie jakąś ukrytą informację astrologiczną mającą programować nasze zachowania?

Wobec tego fale świetlne po prostu nie nadają się na nośnik owych hipotetycznych przekazów astrologicznych. Docierające z kosmosu fale radiowe są zbyt podatne na zakłócenia i nie nadają się na nośnik informacji astrologicznej.

Z kolei promieniowanie z zakresu podczerwieni nie może przenikać przez ściany, podobnie jak światło dostrzegane przez ludzkie oko. Chętnie używany ostatnio tzw. pilot telewizyjny umożliwiający zdalne sterowanie odbiornikiem, pracuje właśnie w podczerwieni. Mury stanowią dla niego nieprzenikalną zaporę co można łatwo sprawdzić próbując włączyć telewizor pilotem umieszczonym w drugim pokoju, sąsiadującym z odbiornikiem.

O ile nawet ktoś wskazywałby na gwiazdy jako na potencjalne źródła hipotetycznego przekazu astrologicznego, musi wiedzieć, że gwiazdy, a tym samym gwiazdozbiory zupełnie nie interesują astrologa! Astrologowie zachowują się tak, jakby gwiazdy zupełnie nie istniały i z wyjątkiem Słońca, traktowanego zresztą jak jedna z wielu planet, w horoskopach całkowicie je ignorują.

Natomiast chętnie posługują się znakami zodiaku, które należą do umownego aparatu pojęć teoretycznych i tak naprawdę w sposób fizyczny nie istnieją. Trudno przecież zakładać, by odcinki ekliptyki , nie mające nic wspólnego z gwiazdozbiorami, mogły cokolwiek wypromieniowywać w przestrzeń kosmiczną.

Tak więc wśród sił spotykanych w przyrodzie nie da się wskazać ani jednej, która, choć w przybliżeniu mogłaby tłumaczyć hipotezę istnienia tajemniczych sił astrologicznych mogących wpływać na nasze losy.

Z jednej więc strony, ze względu na prawa fizyki obowiązujące w przyrodzie nie da się uzasadnić działania astrologii, a jednocześnie można przecież spotkać osoby utrzymujące, że horoskopy faktycznie sprawdzają się. W tym miejscu wypada postawić zasadnicze pytanie, a mianowicie;

Jak to się dzieje, że wśród ludzi studiujących horoskopy spotkać można osoby, w stosunku do których, przepowiednia faktycznie wypełniła się?

Na pewno warto zwrócić uwagę na wysoki poziom uogólnienia prognoz zawartych w większości horoskopów. Dlatego post factum można sobie wmówić, że o mających nastąpić wydarzeniach przeczytaliśmy wcześniej w gazecie. Jeśli w horoskopie zamieszczono tekst w rodzaju: "..potrzebna ci będzie jednak trudna sztuka dyplomacji", "...pod koniec miesiąca nadejdą dobre wieści od dawno nie widzianych przyjaciół lub sam udasz się w podróż", "...sukces w pracy, sielanka w uczuciach, a co najważniejsze " poprawa stosunków z rodziną". "...miły prezent od przyjaciela poprawi ci na chwilę nastrój", to wśród czytelników zawsze znajdzie się jakiś procent ludzi, którzy konkretne wydarzenia swego życia w końcu dopasują do przeczytanych ogólników. Pochwała szefa, podwyżka, premia, udana delegacja, bądź pomyślnie przeprowadzona rozmowa handlowa, a nawet spóźnienie do pracy, które uszło na sucho, można spokojnie zaklasyfikować jako "sukces w pracy". Horoskop nie precyzuje przecież o jakie konkretne wydarzenie chodzi. To my sami decydujemy, co w końcu za taki sukces uznamy.

Niejednoznaczność przepowiedni zwykle zostaje skutecznie uzupełniona naszą własną inwencją. Dlatego też wypowiedź astrologa, analizowana przez uczciwego i bezstronnego arbitra, rozmija się z prawdą daleko bardziej niż wydawało się to słuchaczowi w trakcie rozmowy.

Zdarzają się jednak i takie przepowiednie, których precyzja wykracza dalece poza zdawkowe ogólniki. Mając świadomość, że prawa fizyki praktycznie wykluczają możliwość istnienia sił działających w sensie astrologicznym, mamy prawo przypuszczać, że sukcesy astrologa wynikają z posiadania identycznych umiejętności jak osoby zajmujące się szeroko rozumianym wróżbiarstwem, z wykorzystaniem kart, linii papilarnych dłoni, fusów, czy wreszcie szklanej kuli. Wspomniani wróżbiarze również osiągają sukcesy, choć przecież nikt rozsądny nie może twierdzić, że korzystają z metod uzasadnionych naukowo.

Warto pamiętać, że:

Więcej na temat implikacji wynikających z zajmowania się wróżbiarstwem można znaleźć w świeżo wydanej książce mojego autorstwa, zatytułowanej: "OBLICZA ASTROLOGII", w której czytelnik znajdzie również sporo argumentów obalających mity rozpowszechniane w związku z astrologią. Książka ma tylko ok. 120 stron więc mam nadzieję nikogo nie zanudzi. 
 

Wydawnictwo "ABIGAIL"

tel: 056 463 23 01
ul. Śniadeckich 36/33,
86-300 Grudziądz
Grzecznościowy e-mail
jarekf@ld3.petrochemia.pl
 

PODSUMOWUJĄC:

Na szczęście nie musimy bezkrytycznie ulegać niezwykłej wręcz popularności horoskopów zamieszczanych masowo na łamach gazet. Zwykły zdrowy rozsądek skłania do przyjęcia wniosku, że prognozy drukowane w prasie na szczęście nie mogą wpływać na nasze losy, bowiem opierają się jedynie na ludzkiej fantazji graniczącej z absolutną fikcją. Z kolei astrologia profesjonalna stwarza jedynie pozory jakiejś racjonalnej wiedzy skoro oparta jest na całkowicie błędnym modelu funkcjonowania wszechświata i uparcie ignoruje fundamentalne prawa fizyki.

Astrologia jest nieuczciwa zarówno w wymiarze duchowym, gdyż nie ma żadnych moralnych uprawnień, by właściwie pokierować człowiekiem, jak i w wymiarze nauki, skoro opiera się na pseudonaukowych podstawach. Z tego względu fałszuje rzeczywistość nie tylko pod względem poznawczym lecz jednocześnie etycznym. Opierając się na nieuczciwych podstawach, nie można uporządkować ani kwestii sumienia, ani własnych relacji z otoczeniem. Dlatego zajmowanie się horoskopami należy zaliczyć do działań głęboko nieracjonalnych, grożących konfliktami w sferze sumienia oraz poważnymi konsekwencjami dla naszej równowagi emocjonalnej.

Jarosław Olszewski


Powrót do strony głównej