Drogi irracjonalnego myślenia

Spróbuję przedstawić drogi, którymi idą myśli przedstawicieli sekt. Trudno tu mówić o wszystkich informacjach, czy możliwych sytuacjach, można jednak zebrać wyniki lektur, przemyśleń i doświadczeń.

Gdyby istniała prosta metoda pomocy ludziom w umiejętności racjonalnego, krytycznego myślenia, większość sekt zbankrutowało by, a stowarzyszenia sceptyków i pomocy ofiarom sekt udały by się na zasłużoną emeryturę.

Jeśli chodzi o adeptów sekt, to w dyskusji z nimi argumentacja racjonalna powinna być podawana w dawkach homeopatycznych. Dużo lepiej jest rozmawiać z adeptem sekty o życiu, rozrywkach, o wolności. Nie należy go krytykować - należy pośrednio pokazywać mu co traci. Można mówić o muzyce, o przyjaźni, o spotkaniach z różnymi ludźmi. Jeśli ktoś jest aktywistą związkowym, niech mówi o swojej działalności - trzeba mówić o rzeczach, które są zabronione członkowi sekty.

Jeśli już ktoś chce krytykować sektę, trzeba zacząć od jej przywódcy: "Ron Hubbard nakazuje utrzymanie surowej diety i w ogóle higieny życia? A przecież sam był otyły... Zakazał palić? Przecież sam palił cygara..." Tego typu argumentacja, która wymaga jednak niezłej wiedzy na temat sekty, może mieć pewną skuteczność, ponieważ guru zazwyczaj jest wynoszony na piedestały.

Nie ma niestety cudownych recept. Sekty wspaniale potrafią manipulować swymi adeptami i tylko oni sami, dzięki własnym przemyśleniom, mogą mieć jakąkolwiek szansę na wydostanie się. Musi nastąpić olśnienie, zrozumienie swojej sytuacji. Jak? Dzięki czemu? Nie ma na te pytania prostej odpowiedzi. Jedno jest jednak pewne: sekta oddziela adepta od ludzi, którzy mogli by mu pomóc. Nigdy nie wolno pozwolić na odseparowanie, nie wolno tracić kontaktu z kimś, kto wpada w to bagno. Należy podkreślać, że się jest. To może wydawać się bez sensu, adept sekty może okazać się nawet agresywny, wrogi... Nie wolno jednak zapominać, że być może kiedyś, któregoś pięknego dnia człowiek może zrozumieć, co się z nim dzieje. Wówczas sekta użyje szantażu: "Chcesz nas opuścić? Popatrz przecież, zerwałeś z rodziną, z przyjaciółmi, nie masz już nikogo, poza nami. Jesteśmy twoją rodziną, jesteśmy jedynymi twoimi przyjaciółmi..." I jeśli poza sektą pozostanie jednak ktoś, z kim więź nie została zerwana, to może będzie to ostatnia szansa.

Jeśli zaś chodzi o adeptów irracjionalizmu w szerokim tego słowa znaczeniu, to zazwyczaj doprowadzanie u nich do dysonansu poznawczego mija się z celem. Prowadzi to zazwyczaj do zaprzeczenia przedstawianym argumentom - jakiekolwiek zastanowienie sie nad własnymi przekonaniami jest rzadkością. I nie ma tu żadnego znaczenia waga przedstawianych argumentów.

Dobrym tego przykładem niech będzie historia niewielkiej grupy, która skupiła się wokół nawiedzonego guru twierdzącego, że kosmici postanowili zniszczyć Ziemię. Oczywiście adepci mieli być oszczędzeni i mieli odlecieć z ET. W dniu "końca" część adeptów ze spakowanymi bagażami oczekiwała na kosmitów razem z guru, reszta zaś czekała u siebie w domu. Nie stało się nic. Wśród tych, którzy czekali w swoich domach kilka osób odrzuciło absurdalne twierdzenia guru: dysonans poznawczy był zbyt wielki. Natomiast ci, którzy czekali razem z guru wspólnie znaleźli wytłumaczenie - koniec świata został przeniesiony na inną datę i jest to dowod na to, że kosmici istnieją, gdyż modlitwy adeptów pozwoliły powstrzymać Apokalipsę. Ich wiara się wzmocniła.

Autorzy reklam zastanawiają się, czy ich dzieła powinny przesadzać mówiąc o jakości towaru. Odpowiedź jest różna w zależności od wartości afektywnej towaru i osobistego zaangażowania konsumenta. Jeśli produkt ma niewielką wartość afektywną, i konsument nie identyfikuje się z nim, na przykład puszka sardynek, najmniejsza nawet różnica pomiędzy obiecywaną i faktyczną jakością skończy się źle, gdyż konsument więcej towaru nie kupi. Natomiast gdy mamy do czynienia z osobą kupującą na przykład Porscha, który wbrew obietnicom okazuje się być w kiepskim stanie, to najczęściej rozwiązanie dysonansu poznawczego będzie polegało na przekonaniu samego siebie, że zła jakość auta jest złudzeniem i przesadą.

Irracjonalizm niesie w sobie bardzo silną wartość uczuciową (afektywną) i zazwyczaj powoduje silne zaangażowanie. Przykładem mogą być jak najbardziej uczciwi lekarze stosujący z przekonaniem środki homeopatyczne.

François Deumier

(Autor jest członkiem założycielem francuskiego stowarzyszenia sceptyków - Cercle Zététique. Można do niego pisać po francusku i po angielsku.)



Tłumaczył Adam Pietrasiewicz

Powrót do strony głównej