Dlaczego oszukańcze terapie czasami działają?

Jest coś zaskakującego, coś dziwnego w tym, że wiele osób (zarówno pacjentów jak i lekarzy) wierzy, że jakaś kuracja pomogła, nawet gdy jest to nieprawda. Dotyczy to zarówno leczenia metodami tradycyjnymi, jak i metodami folklorystycznymi, "medycyną alternatywną", nakładaniem rąk, leczeniem wiarą.

Wiele wątpliwych metod leczenia praktykowanych jest dlatego właśnie, że istnieją pacjenci, którzy są z nich zadowoleni i popierają je. Z reguły mówią: "sprawdziłem, poczułem się lepiej, więc to działa". Jednakże bez odpowiednich badań trudno jest tego dowieść.

Oto kilka przyczyn, dla których można niesłusznie stwierdzić, że nieskuteczna terapia działa.

1. Spontaniczna remisja choroby.

Wiele chorób ma ograniczony czas trwania. Jeśli choroba nie jest chroniczna lub śmiertelna, mechanizmy obronne organizmu zajmują się nią i powraca zdrowie. Aby udowodnić, że jakaś metoda lecznicza jest skuteczna należy udowodnić, że po jej zastosowaniu liczba pacjentów, którym się polepszyło jest większa od liczby pacjentów, którzy nie byli nią leczeni. Bez szczegółowych wyników badań nie można oficjalnie głosić skuteczności danej terapii.

2. Wiele chorób jest cyklicznych.

Choroby takie, jak artretyzm, stwardnienie rozsiane, alergie, problemy gastro-jelitowe mają zazwyczaj "wzloty" i "upadki". Oczywistym jest, że chorzy zwracają się ku "terapiom alternatywnym" w najtrudniejszych okresach choroby. W takich przypadkach "terapia" zostanie zastosowana zazwyczaj w momencie wyjścia "z dołka", które i tak by nastąpiło.

3. Efekt placebo.

Sugestia, wiara, mylenie przyczyn ze skutkami, oczekiwanie na polepszenie - oto kilka przyczyn, które pozwoliły pacjentom na polepszenie zdrowia bez jakiegokolwiek skutecznego leczenia. Niektóre zjawiska placebo powodują faktyczne zmiany fizjologiczne, inne jedynie subiektywne zjawiska wpływające na polepszenie stanu psychicznego pacjentów bez jakiegokolwiek polepszenia ich faktycznego stanu zdrowia.

4. Niezrozumienie przyczyn wyleczenia.

Jeśli poprawa zdrowia następuje po "leczeniu alternatywnym" i po leczeniu klasycznym, pacjent często ma tendencję do przypisywania wszystkich zasług "leczeniu alternatywnemu".

5. Diagnoza choroby, bądź jej rokowania mogą być niepoprawne.

Lekarze, nawet ci najlepsi, mogą się mylić. Błędna diagnoza medyczna, pielgrzymka religijna albo wizyta u uzdrowiciela i mamy świadectwo "wspaniałej terapii" w chorobie, która i tak by zniknęła.

6. Poprawa samopoczucia może być uznana za wyzdrowienie.

Praktycy "medycyny alternatywnej" są często osobami agresywnymi lub o dużej charyzmie w takim stopniu, że pacjenci mogą być pod takim wrażeniem, że ich stan psychiczny ulega zmianie.

7. Potrzeby psychologiczne mogą wpłynąć na rozumienie zjawisk przez pacjenta.

Nawet jeśli nie ma żadnej poprawy zdrowia, osoby, które głęboko wierzą w skuteczność "metod alternatywnych" mogą być przekonane, że to im pomogło. Psychologowie stwierdzili, że w przypadku dysonansu między rzeczywistością i wiarą, ludzie mają tendencję do reinterpretacji (deformowania) faktów na korzyść swoich przekonań. W wyniku braku poprawy stanu zdrowia, wobec poważnych czasem nakładów finansowych na leczenie, pojawia się dysharmonia. Zamiast przyznać się wobec siebie i wobec innych, że to wszystko poszło na marne, pacjenci wolą nadawać "leczeniu" nadmierną wagę. Głęboka wiara powoduje pojawienie się tendencji do deformacji wspomnień i zmiany w postrzeganiu rzeczywistości. Praktycy i ich pacjenci mają tendencję do brania swych życzeń za rzeczywistość. Pojawia się pamięć selektywna, wyolbrzymianie sukcesów i zapominanie o porażkach.

Ponadto występuje zjawisko pozytywnego sprzężenia zwrotnego w stosunkach ze "specjalistami alternatywnymi". Ponieważ zazwyczaj naprawdę wierzą głęboko w skuteczność swych działań, u pacjentów występuje naturalna tendencja do przypodobania się. Czasami nie mają oni świadomości jak bardzo tego typu "zobowiązanie" może wpłynąć na percepcję faktycznech efektów "terapii".

Barry L. Beyerstein, Ph.D.

___________________

Doktor Beyerstein jest członkiem władz wykonawczych Comittee for Scientific Investigation of Claims of the Paranormal (CSICOP). Jest biopsychologiem na Uniwersytecie Simon Fraser w Burnaby, w Kolumbii Brytyjskiej (Kanada).


Do tych wszystkich, którzy wciąż powtarzają, że paramedycyna działa.

Nie ma wątpliwości, że działa. Homeopatia działa! Magnetyzm i bioenergoterapia też działają! Tak samo jak akupunktura, tak samo jak zamawianie kurzajek w księżycową noc! Powiem więcej NIE ROBIENIE NICZEGO też działa! A to dlatego, że, i to jest najwspanialsze, organizm ludzki wypracował przez wieki bardzo skuteczną broń - limfocyty, czyli białe ciałka krwi.

Skuteczność placebo, czy będzie to szklanka wody, kostka cukru, modlitwa do Matki Boskiej czy kilka granulek Belladonny 9 CH, polega na tym, że optymizuje, dzięki reakcji psychicznej, naturalne mechanizmy obronne organizmu. Mechanizmy natury psychosomatycznej są jeszcze słabo zbadane, lecz ich istnienie jest wspaniale udowodnione właśnie faktem, że WSZYSTKIE medycyny magiczne i placebo pomagają w tych samych schorzeniach - kłopotach trawiennych, różnych bólach, w bezsenności itp. Tajemniczość, czy wręcz magiczność działania "medycyny" Hahnemanna z pewnścią wpływa na jej skuteczność.

Niestety organizm nie zawiera w sobie narzędzi zdolnych, nawet z pomocą psyche, do zwalczenia wszelkich możliwych chorób. Niektóre wirusy, niektóre problemy organiczne potrafią bez odpowiedniego leczenia uszkodzić czy nawet zabić chory organizm.

Oczywiście nie oznacza to, że medycyna zna odpowiedź na wszystkie pytania i posiada remedium na wszelkie choroby. Istnieją choroby, wobec których jest zupełnie bezradna. W takim przypadku ucieczka w "paramedycynę" jest po prostu próbą przekonania siebie i najbliższych, że spróbowało się wszystkiego.

Jacques POUSTIS

http://www.oceanes.fr/~jpoustis/


Powrót do strony głównej